dynamika blog

Twój nowy blog
nio wiec jakies 2 godzinki temu wrocilam z Poznania i teraz z czystym sumieniem zasiadlam przed komputerkiem:] jestem lekko zalamana, poniewaz nie zalapalam sie juz na imprezke w garderobie po koncercie;( ale ogolnie bylo bosko:))))) nio poza tym, ze po drodze do Poznania mielismy maly wypadek:> moj dad wygladal na tak zalamanego, ze myslalam ze zawrocimy do domu [boje sie] na szczescie uszkodzenie samochodu jest w postaci malej rysy, wiec po godzinnym siedzeniu na posterunku zniskiej policji i wysluchiwaniu pewnej pani, ktora razem z nami byla ofiara tego malego karambolu:> wykonczeni ruszylismy w dalsza droge. przyjechalismy doslownie na styk – jak wyskoczylam z samochodu, slychac juz bylo pierwsze dzwieki ‚Goniac…’ jak zobaczylam dzikie tlumy zgromadzone na Malcie, troche sie podlamalam, ale jakos udalo mi sie dotrzec w okolice sceny, gdzie spotkalam Malie, Fluffy i Wujka, ktory mnie nie zauwazyl i sobie gdzies poszedl:P wiec ja tez sobie gdzies poszlam, a konkretnie na poszukiwania TOF-u:> nie bylo to trudne, bo juz z daleka zobaczylam blond pukle Fani powiewajace na wietrze;P i ogolnie grupke osobnikow ludzkich zachowujacych sie dosc szalenczo:> nio i po krotkich przywitaniach na scene wyfrunal Aniol:] miala ta sliczna czerwona bluzeczke, z ktora lacza mnie mile wspomnienia;) juz od samego poczatku dala czadu, chociaz zwykle dopiero po 3-4 piosenkach zaczyna sie cos dziac:> spiewala po prostu cudownie, tego sie nie da opisac, ona ma tak niebianski glos [serduszka]… na tradycyjne juz zakonczenie Black Velvetu biedaczka splakala sie ze smiechu:> nie obylo sie tez bez obsciskiwania po kolei wszystkich panow z zespolu:P ach sama nie wiem kto mial lepiej – Ewela w objeciach Radziusia czy Radzius w objeciach Eweli:P ach nio i bylo moje ukochane ‚ICQ’ i ‚Agape’ na ktorych to Ewelus spojrzala na mnie i sie usmiechnela [buja w oblokach] to chyba tez juz tradycja;>>> to byly chyba 3 najlepsze piosenki… chociaz nie, nie mozna tez pominac mega cudownego ‚You oughta know’, ‚Niepodobnej’ [achhh...], ‚Proud Mary’ [river river tralalala:P], ‚Simply the best’… ach wszystko bylo po prostu cudowne… ‚Zaluje’ na bis jak zwykle cudne, ‚Goniac…’ tez – koncert po prostu booooooooskiiiiiiii!!!!!!!! Po ostatnim bisie wycofalismy sie kulturalnie z naszego strategicznego miejsca pod barierkami i probowalismy uformowac sie w zorganizowana grupe:> przy okazji zauwazyl mnie Wujek:P i zostalam zapoznana z jego coreczka:> nio i upomniana przez tatusia ze za 10 minut mam byc w samochodzie, grzecznie stanelam i oczekiwalam na jakas okazje by wepchac sie Eweli do garderoby:P i czekalismy, czekalismy, czekalismy… w koncu Desere z Lena poszly ublagac ochroniarzy, zeby je wpuscili za barierki, wiec my tez przenieslismy sie w tamte rejony:> zostalismy poinformowani, ze Ewelina za chwile do nas przyjdzie:> niestety nic takiego sie nie wydarzylo;( wiec czekalismy i czekalismy, ja umieralam z nerwow bo juz sobie wyobrazalam awanture z moim tata:> w koncu jak zadzwonil do mnie chyba po raz 20-sty grzecznie sie ze wszystkimi pozegnalam i tak skonczyly sie moje cudowne chwile;((( teraz nie moge sobie darowac, ze nie olalam tatusia i nie poczekalam na Aniola, ale w sumie dobrze, ze juz mu oszczedzilam wrazen, bo troche za duzo mial ich dzisiaj;> ale nie omieszkalam wygarnac mu, jak okrutnie mnie traktuje:] no i to chyba wszystko:> w zwiazku z tym, ze pozostal pewien niedosyt wrazen:P zaczynam kampanie majaca na celu zmuszenie mojej kuzynki i jej mena do przewiezienia mnie na jakis koncercik:] a moze nawet na 2… :] a jutro wywolam zdjecia dzisiejsze i sprzed miesiaca:> [jupi] i jak wysuplam jakas kase, to zeskanuje troche w internet cafe:> chyba ze moge liczyc na litosc Marty;P [nieee, to nie byla zadna aluzja] oki a teraz juz koncze, bo mialo nie byc zadnej relacji, a to cos co napisalam jest chyba dluzsze niz normalna relacja, wiec naprawde koncze i mega podziekowania dla wszystkich, bez ktorych dzisiejszy dzien nie bylby taki fajny:)))))))))))))
Smutno mi. Tak po prostu. Hmmm chyba te szare dni zaczynają robić swoje;> Dynamiś znów w stanie naturalnym, czyli lekkiej depresji… Zdarzyło się tyle różnych rzeczy… Ja i moje przyjaciele przez jeden głupi wieczór straciliśmy dom… Dom, który budowaliśmy przez rok… Wszystkie wspomnienia zostały po prostu zmiecione z powierzchni ziemi. Ech…

Siedzę sobie teraz w ciemnościach i patrzę przez okno na pustą ulicę przy dźwiękach „Tomorrow”. Jaka to śliczna piosenka;( Tak pasuje do tych moich smuteczków:> And I wanna believe you, when you tell me that it’ll be OK…

Tak się zastanawiam, co ja bym zrobiła bez Anioła i bez mojej mega mafii:> Bo moja rodzina… Chyba nikt poza moją siostrą jeszcze nigdy nie wysilił się, żeby mnie choć odrobinkę poznać i zrozumieć… Znają tylko moją maskę, maskę niedojrzałego dzieciaka, na którego nie trzeba zwracać uwagi, bo jemu przecież jeszcze nigdy przez głowę nie przeszła głębsza myśl… Który jeszcze nie wyrósł z podniecania się telewizyjnymi idolami… A zresztą niech tak sobie myślą. Tak jest lepiej dla obu stron… Ja nie muszę o niczym mówić, oni nie muszą się mną przejmować. Przyjaciele? A może raczej tak zwani przyjaciele… Tych drugich jest trochę, ale tych pierwszych… Sama nie wiem czy ich mam. Może jestem za surowa… Ale nie chcę sobie nic wmawiać. Za dużo razy się rozczarowałam… Dobrze, że mam chociaż to. Za nic w świecie nie dam sobie tego odebrać. Trochę mnie to wyniszcza psychicznie, ale bez tego nie mogłabym żyć. Takie moje małe uzależnienie:>

Miał być odwyk. Gimme a little time, leave me alone a little while… Może byłoby lepiej. Kilkudniowa przerwa w życiu. I know I’m not ready… Maybe tomorrow…

Tomorrow it may change…

.

31 komentarzy

Kilka razy podchodziłam do napisania nowej notki, ale ciągle coś mi nie wychodziło:> Może teraz się uda:] Jestem bardzo zła na siebie. Strasznie namieszałam w różnych sprawach, bo niby chciałam dobrze… Żeby już nikt do nikogo nie miał pretensji… Żeby zapanował porządek… A tak naprawdę albo kogoś wkurzyłam, albo załamałam… Obiecuję, że już naprawdę przestanę w kółko tę sprawę rozdrapywać:x Do tej pory myślałam, że to najgorsze rozwiązanie, ale pomału zaczynam rozumieć, że trzeba skończyć o tym mówić, nawet jeśli na dnie jakiegoś serca pozostanie niesmak i rozczarowanie… Buuu jestem okropna;( Mam nadzieję, że te osoby mi wybaczą, że robiłam to głupie zamieszanie;( Ale ja naprawdę nie chciałam rozpętać nowej awantury, tylko to wszystko ostatecznie uporządkować… Ale to chyba jednak nie jest takie proste. Nie na moje możliwości. I nie na moje prawa?

Taki ładny dziś dzień. I taki smutny. Jest szaro, chłodno, mokro i dziwnie. Nie wiem czy to sierpień czy listopad. Nie wiem czy jestem szczęśliwa czy nie. Nie wiem czy mam Nadzieję czy nie mam. Nie wiem co czuję i co chciałabym czuć. Boże, ja już wariuję od tego siedzenia i nieróbstwa… Ja chcę już do szkoły!!! Przynajmniej połowy dnia nie będę spędzać na jakichś ponurych rozmyślaniach:] I tęsknię już za moją Monisią i Martusią, które gdzieś powyjeżdżały;((( i w ogóle za wszystkimi:((( Szkoła to jednak dobry wynalazek:P

Hmmm… Mam ochotę kliknąć taki mały krzyżyk w prawym górnym rogu ekranu:> Ale niech już będzie… DODAJ!

wiec pisze:> wczoraj wrocilam z tygodniowych wakacji nad morzem:] sam fakt, ze bylam tam z moja jebnieta matka oraz rodzenstwem chyba mowi wszystko… na dodatek nie bylo tam zadnego radia [paranoja] i nie moglam posluchac Eweli;((( na szczescie w piatek jeszcze przyjechal moj ojciec i przywiozl mi radio:] wiec jakos przezylam;> popluskalam sie troche w morzu, spalilam sie na slonku i przypominam teraz pieczonego kurczaka;> i tamtejszy klimat chyba dobrze na mnie wplywal, bo codziennie bez wyjatku snila mi sie Ewela i to byly takie naprawde mega sny;))) co sie nie zdarza tak czesto u mnie w domku… w sumie nie bylo tak zle, bo kocham morze, tylko gdyby nie ta gderajaca na kazdym kroku matka, podlizujaca sie na kazdym kroku siostra i marudzacy na kazdym kroku brat…:/ no i gdyby nie moje rozgoryczenie z powodu odwolania koncertu w Gdansku na ktory mialam jechac z okazji pobytu nad morzem;((( teraz juz naprawde nie wiem czy w te wakacje jeszcze zobacze Aniola, ale mam nadzieje ze tak… no i juz chyba koncze bo mam jakis mega bezplciowy nastroj, ze wskazaniem raczej na depresje:> jak to zwykle bywa, gdy zamiast jasnych i wyraznych planow koncertowych, przede mna sa raczej mgliste perspektywy… ja chce do Eweli;((( buuu jak sobie przypomne te naprawde mega mega mega chwile w Toruniu, to…:(((

Wklejam relację, którą napisałam wczoraj wieczorkiem, po powrocie z owego spotkania;>>>>

No i po koncercie… Jestem jak na razie w ciężkim szoku [szok], jak to zwykle bywa:> To był chyba najcudowniejszy koncert na jakim do tej pory byłam… No więc tak: w Toruniu znalazłam się ok. 18:30:> Od razu wyruszyłam na poszukiwania TOFu:> Zostałam zaatakowana przez Meg;P która kazała mi szukać pod parasolami [to już tradycja:>] jak już się znaleźliśmy, poznaliśmy, powitaliśmy etc. dostałam od mojej kochanej mamci śliczną broszkę z Ewelą:D :*:*:* Posiedzieliśmy chwilę, a następnie przenieśliśmy się w rejony samochodu Wujka;> Nastąpiła mała sesja zdjęciowa, a potem już tylko czekanie, czekanie, czekanie…:] W końcu wybraliśmy się pod barierki, gdzie odliczaliśmy ostatnie minuty do pojawienia się Eweliny:) Wreszcie, o 20:30 nastąpiła na cudowna chwila i pierwszy raz od półtora miesiąca ujrzałam Anioła:D Zaczęło się jak zwykle, a po 3 piosence nastąpiło wręczenie Złotej Płyty:))) Ewela wygłosiła jakieś podziękowania, zapominając o jakże istotnej sprawie – TOFie:> :P Na szczęście po zaśpiewaniu kolejnej piosenki zreflektowała się, podziękowała nam za różne 1 miejsca itp., co przyjęliśmy zgodnym rykiem radości:P No i koncert trwał dalej… W pewnym momencie usłyszałam pierwsze takty „ICQ” – aaaaaaaa myślałam że padnę [szok] :> Całą piosenkę stałam powstrzymując łzy i wpatrywałam się w Ewelinę, która w swojej cudnej powiewnej bluzeczce do złudzenia przypominała pięknego motyla:) W pewnym momencie wydawało mi się, że na mnie spojrzała, więc się do niej uśmiechnęłam, a ona odpowiedziała mi tym samym:> :D Kolejną piosenką, która zrobiła na mnie MEGA wrażenie, było „Agape”. Dosłownie czułam się jak w niebie, albo w piekle, albo nie wiem gdzie:> Po prostu kosmos:] No i cudowne było of kors moje ukochane „Black velvet” :] No i w ogóle cały koncert był jednym słowem MEGA :> Jak się skończył, pognaliśmy sobie czekać na imprezkę;P koło samochodu Wujka;> Tam nastąpiła znowu sesja zdjęciowa, w moim przypadku mega przytulana;> oczywiście z uwzględnieniem Wujka i mamy Eweli:D W końcu wzięliśmy prezent dla Eweli oraz „nieco” pogniecione i zwiędłe róże;> wepchaliśmy się do namiociku-garderoby:P tam nastąpiło uroczyste wręczenie prezentów;> Muszę zaznaczyć, że dzieło Malii i Fluffy naprawdę robiło mega wrażenie:] Była to taka złota płytka z życzeniami od TOFu:> Ewela uznała, że to nagroda za wszystkie piraty;P ale nam się to nie spodobało;] No i potem była oczywiście mega sesja zdjęciowa;> już sobie wyobrażam moją minę na megaprzytulanym z Aniołem [boję się];> Później nadszedł czas na autografy – Ewela pamiętała moję imię aaaaaaaaaa [jupi] [jupi] [jupi] [jupi] [jupi] [jupi] [jupi] [jupi] [jupi] [jupi] [jupi] normalnie szok:> :D Bardzo spodobała jej się koszulka z ostrzeżeniem przed flintomaniakiem:P więc ochoczo się na niej podpisała;> Dostałam także autograf na takim ślicznym zdjęciu, które Ewela uznała za portret komunistyczny;D No i w końcu, wśród ogólnego zamieszania, nadszedł czas pożegnania;( Poprzytulaliśmy się trochę i piękny motyl rozpłynął się w ciemnościach;( No a potem były łzy, megaszok i takie tam;> Coś czuję, że relacja jest mega nieskładna i w ogóle, ale chyba usprawiedliwa to mój stan umysłowy, w jakim byłam, pisząc tę relację;> Mam cichą nadzieję, że coś zrozumieliście i (!) dotrwaliście do końca;> podsumowując: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :>

No a na koniec jeszcze mega podziękowania dla wszystkich, z którymi się wczoraj boooosko bawiłam:] Jesteście cuuuudowni, mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy kiedyś tam:> [oby to „kiedyś tam” nastąpiło w miarę szybko:>] :*:*:*:*:*

.

145 komentarzy

Gdy jedne drzwi wiodące do szczęścia zatrzaskują się, otwierają się następne. Często jednak tak długo wpatrujemy się zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które się właśnie dla nas otworzyły.

H. Keller

Nie, nie mam zamiaru wspominać tej tragicznej komedii, którą dumnie zwano programem artystycznym klasy 2 gimnazjum:> Piszę z trzech powodów:
1. Jest mi niewypowiedzianie smutno
2. Niewypowiedzianie dawno nic nie pisałam
3. Jestem pod niewypowiedzianie wielkim wrażeniem tego, co jest w tytule tej notki:>
Tym pierwszym punktem nie będę was zamęczać, na temat drugiego właściwie nie ma co pisać, za to sobie powzdycham na temat trzeciego:> Wiem, wiem, jestem megazacofana jeśli chodzi o filmy:> Ale kinomanką nie jestem, więc nie latam na wszystkie premiery, a potem nie chce mi się wypożyczać kasety:P Ale dziś pomyślałam, że to hańba i wypożyczyłam „Moulin Rouge”. I jestem zaaaaaachwycona:> No i przy okazji się wypłakałam i nikt nie chciał odwozić mnie do psychiatryka, że niby płaczę z powodu niepojechania na koncert;> Hmmm, o tym niepojechaniu już nic nie wspominam, bo jak tylko o tym pomyślę, to mnie ogarnia czarna rozpacz:> Za to taki filmik dopełnił czary goryczy:] i teraz przynajmniej nie płaczę nad koncertem, tylko nad losem Satine i Christiana:]]] Buuu, dlaczego ona umarła? ;((( :> Zaraz idę jeszcze raz to oglądnąć i powzdychać nad okrucieństwem tego świata;> Na koniec chciałam dać zdjęcie z tej cudnej sceny, kiedy ona umierała mu w ramionach, ale nie znalazłam:> No więc zadowolicie się tym:P

f44.jpg

.

52 komentarzy

don’t tell me ’cause it hurts

*

niektórych rzeczy wolałabym na razie nie słyszeć
na razie
przynajmniej na razie

*

with my head in my hands I sit and cry

*

a niektórzy się z tego śmieją
śmieją się
wiem o tym
śmieją się
to dla nich śmieszne
śmieją się
a mnie boli
boli
boli
boli

*

hush hush darling
hush hush darling

***

Okno zachęcająco otwarte… Tak chciałabym skoczyć… Z głupią nadzieją, że nie spadnę… Ale wzniosę się w górę… Do chmur… Do Aniołów… A wśród nich będzie ta jedna… Gdy mnie zobaczy, rozpozna mnie… Będzie zdumiona, ale ucieszy się… Otuli pachnącymi skrzydłami… A ja będę płakać ze szczęścia… Zamknę oczy, ale łzy i tak wypłyną spod powiek…
Pod nami będzie padał deszcz.

Tak jest zawsze. Towarzyszy mi ta fałszywa Nadzieja. Każe mi ryzykować, uwierzyć w Marzenia. Skoczyć. Obiecuje, że na swoich skrzydłach doniesie do szczęścia… A ja jej ślepo ufam… Chociaż tyle razy mnie okłamała… Ale wierzę, że kiedyś mnie nie oszuka i poniesie do Anioła…
I nie przestanę w to wierzyć.

Skaczę. Nadzieja ucieka. Spadam. Leżę na mokrej ziemi. Deszcz miesza się ze łzami. Bóle mieszają się, a ciemność okrywa mnie swoim płaszczem. Nadzieja dofrunęła sama do Anioła. Słyszę ich śmiech. Chłodna Noc usypia moją duszę. Ciało odchodzi, wygląda jak żałosna szmata.
Umieram po raz kolejny…

*

E.! Bring me to life!!!

How can you see into my eyes
Like open doors
Leading you down into my core
Where I’ve become so numb
Without a soul
My spirit’s sleeping somewhere cold
Until you find it there and lead it back home
Wake me up
Wake me up inside
I can’t wake up
Wake me up inside
Save me
Call my name and save me from the dark
Wake me up
Bid my blood to run
I can’t wake up
Before I come undone
Save me
Save me from the nothing I’ve become
Now that I know what I’m without
You can’t just leave me
Breathe into me and make me real
Bring me to life
Bring me to life
I’ve been living a lie
There’s nothing inside
Bring me to life
Frozen inside without your touch
Without your love, darling
Only you are the life among the dead
All of this sight
I can’t believe I couldn’t see
Kept in the dark
But you were there in front of me
I’ve been sleeping a 1000 years it seems
I’ve got to open my eyes to everything
Without a thought
Without a voice
Without a soul
Don’t let me die here
There must be something wrong
Bring me to life
I’ve been living a lie
There’s nothing inside
Bring me to life!

:(

15 komentarzy

And I wanna believe you
When you tell me that it’ll be ok
Yes, I try to believe you
But I don’t…
When you say that it’s gonna be
It always turns out to be a different way
I try to believe you
Not today, today, today, today, today…
I don’t know how I’ll feel
Tomorrow, tomorrow
I don’t know what to say
Tomorrow, tomorrow
Is a different day…

Maybe tomorrow…
Maybe tomorrow?

*

Ja chcę do mojego Anioła:(((
Ta tęsknota jest naprawdę straszna:( Żebym chociaż miała pewność… Że już niedługo… Że znowu… Że zobaczę mojego Anioła… Ale teraz mam tylko Nadzieję. Tylko Nadzieję.

*

Dlaczego nie można zatrzymywać chwil?
Ja zatrzymałabym na przykład tę:

1.gif


  • RSS