po kilku godzinach ogłuszania się [czyt. słuchania przez słuchawki najgłośniej jak się da] ‚All that jazz’ przemówił do mnie przedostatni wers: „…but, oh, I love my life!” :> poza tym już chyba doszczętnie ogłuchłam [discman i stanie na koncertach przy samych głośnikach robią swoje:P] i czuję się znakomicie. wyglądam jak UFO, bo Amoniak&Zuza Dread Company zrobiły mi dopiero 7 dreadów, a reszta włosów wisi sobie spokojnie z tyłu:> a te co mam są jakieś nieprzystosowane i każdy sterczy w inną stronę:>
but… oh, i love my life!!!!!!!!!!!! D::::::::::: [chwała pani Zecie-Dżons:>]