Zima. Już naprawdę. Chociaż bez śniegu, ale… Ja potrafię sobie wyobrazić, że i śnieg jest:) Jest tak pięknie, że zupełnie nie rozumiem, jak w nauczycielach może być wciąż tyle okrucieństwa, żeby robić nam 3 sprawdziany w 1 dzień:| I tak się nie nauczę, bo będę słuchać ‚Lucky’ [uwielbiam gitarkę w 3 min. 40 sec.] i ‚Sulk’ [uwielbiam gitarkę w 2 min. 45 sec.] [:>] i wyłapywać z powietrza zapach Świąt. I będę oglądać moją ulubioną książeczkę z Mikołajem, którą dostałam gdy miałam 7 lat [jeśli ją znajdę:|].
Udało mi się rozwiązać jeden problem. Szkoda, że problem natury raczej materialnej, ale i tak jestem bardzo dumna, bo zawarłam ze sobą kompromis, tak, żebym była maksymalnie zadowolona. „Młodość kończy się wraz z pierwszym kompromisem”. Moja Młodość widocznie jeszcze się nie zaczęła, a już się skończyła.
Ja chcę do Warszawy. I chcę znowu zobaczyć tę grupę beztroskich przyjaciół, którzy nie mają żadnych problemów. Którzy świetnie wyglądają i chyba tak też się czują. Wielki fantom? Ja i tak chciałabym choć przez chwilę być jego częścią, nawet jeśli okłamywałabym sama siebie. Chcę zapomnieć o problemach! O tym, że udaję kogoś, kim nie jestem… O tym, że okłamuję bliskich mi ludzi, a potem się jeszcze z tego cieszę. I o tym, że zaczynam się zakochiwać w zupełnie nieodpowiednim panu. Ech.
Ja wszystko naprawię, tylko… dajcie mi czas.
Nie mogę się tak od razu z tym wszystkim pozbierać. Gdy jestem całkowicie bezbronna i bezsilna.

A świat tego nie zauważa i wciąż jest bardzo, bardzo piękny.
Las%20zimowy.jpg