daje nowa notke, zeby nikt sobie nie pomyslal, ze mam wciaz taki doskonaly humor:> bo to by bylo bardzo podejrzane, gdyby tak dlugo utrzymywal mi sie dobry nastroj;> dobija mnie to co sie dzieje w TOFie, ale z drugiej strony zaczyna smieszyc… ta sytuacja robi sie juz groteskowa! wielkie, pelne dramatyzmu wyznania, lzy, pocieszania, wybaczanie sobie dawnych uraz lub poprzysieganie dozgonnej nienawisci… i pomyslec ze nigdy by do takich sytuacji nie dochodzilo, gdyby NIEKTORE OSOBY nie wykrecaly sie, ze nie maja z innymi wspolnych tematow i nie nadazaja z tym co sie dzieje na czacie i jednak na niego od czasu do czasu wpadaly… no ale niektorzy chyba wola swoj wyscig o to, kto jest najlepszym znajomym Eweliny:> niektorzy juz chyba zajeli czolowe miejsca – pewnie sie bardzo z tego ciesza, ale czy warto bylo sie poswiecac kosztem tych wszystkich TOFowych wiezi? :| na moich oczach rozpadaja sie prawdziwe przyjaznie, a wszystko przez jakies chore „ambicje”… moze juz przesadzam, ale to sie robi jakas – uzyje ulubionego slowa mojej mamci:P – paranoja:| ja juz nie mam na to wszystko sily i ochoty… echhh i pomyslec ze to wszystko przez jedna piosenkarke… no dobra, Aniola:> to co nas kiedys polaczylo i dlugo laczylo – milosc do Eweliny, teraz nas niszczy… poza tym zrozumialam ze paru osobom naprawde zalezy tylko na tym, zeby byc bardziej lubianym przez Eweline [z jakimi efektami, to nie wiem...] i zamierzam sie od tego odciac, odciac sie od „kolezanek Eweliny” i checia bycia taka „kolezanka”. za to mam w TOFie kilku mega przyjaciol i wiem, ze jak ktoregos dnia okaze sie, ze Ewela nagle zniknela z mojego zycia, to nie pozostawi po sobie pustki, tylko piekne przyjaznie. dzieki:*