dynamika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2003

35 komentarzy
Jakoś przeżyłam testy. Z humanistycznego mam 46:> Nie tak źle, ale z tej cholernej matmy dali takie zadania, że przy dużym szczęściu będę miała najwyżej 40. Czyli wyjdzie może coś koło 86… A jeśli dobrze pamiętam zwierzenia mojego wazona z angielskiego, to on też miał ponad 80, a kiblował chyba z 3 przedmiotów, więc jakoś ten wynik nie napawa mnie dumą;>

Hmmm… w ogóle nie mam siły i ochoty na nic:| Jestem mega zmęczona i cały czas zasypiam, to chyba już jakaś choroba, bo cały czas tylko myślę o tym, by zamknąć oczy i zapomnieć o wszystkim. W objęciach Morfeusza:P [niektóre osoby proszę o niekomentowanie:> to tylko takie powiedzenie:>] Anielska siła już dawno uległa wyczerpaniu i Nadzieja, że doładuję jej zapas również po mału zaczyna wygasać…

Smutno mi, że niektórzy oceniają mnie po czymś tam i od razu odechciewa się im bardziej mnie poznać, bo uważają, że jestem tego niewarta. A mi naprawdę nie jest łatwo otworzyć się całkowicie przy pierwszym, drugim spotkaniu.

A w niedzielę jadę sobie do Warszawy:] Dziwię się, że jeszcze nie zarządzono ewakuacji mieszkańców rzeczonej:P Od razu ostrzegam, że spotkanie jakiegoś dziwnego stvora z mojej klasy [typu: Henia, Novak, Jasio] grozi zgonem:> A co dopiero mnie albo Marty:P

:>

18 komentarzy
To będzie raczej krótka notka, ponieważ nie mam nic ciekawego do powiedzenia:P Ogólnie – jedna, wielka załamka [ale czy kiedyś bywało inaczej?].
Bardzo szanuję tak angażujących się w swoją pracę nauczycieli [:>] jak na przykład pan W., ale czy oni nie rozumieją, że niektórzy uczniowie nie mają tak genialnych umysłów ścisłych i trzeba do nich podchodzić z sercem? :> Albo że ci uczniowie mają ciekawsze rzeczy do roboty niż siedzenie 90 minut i tępe wsłuchiwanie się w wykłady owych niezwykle zaangażowanych profesorów? :] Echhh… Za to dziś miałam mega farta na matmie, bo udało mi się zauroczyć panią psor moimi kabaretkami i różowymi podkolanówkami [ona po prostu kocha młode dziewczątka ubierające się tak... kobieco... buahahaha:>] tak, i na czym to ja skończyłam? Aha. Więc udało mi się umiejętnie podejść panią psor od matmy, coby mi podwyższyła ocenę ze sprawdzianu z 2 na 3 :D Ach, ta moja siła perswazji:> Toteż humor mi się polepszył, bo udowodniłam sobie że nie jestem na takim samym poziomie intelektualnym co najgorsze tępaki z mojej klasy, tylko na tym co Fiefi:P Boshe… Czy mi się wydaje, czy moja notka jest nudna, idiotyczna i bez sensu? :> Ale przejdźmy do meritum sprawy, czyli jutrzejszego i pojutrzejszego próbnego testu kompetencji coś tam coś tam:> Więc uprasza się o trzymanie kciuków, bo oczywiście nie uczyłam się ani minuty:P Ale trzeba być dobrej myśli, prawda? :] No. A na pokrzepienie słodkie zdjęcie Anioła z płonącymi włosami;)))

firee.jpg

Wzrusza mnie dobroć ludzi i bezinteresowna pomoc. Dzięki nim czuję, że warto jeszcze żyć na tym p*** świecie… Bo jak to jest? Oglądam wieczorne wiadomości… Zamach gdzieś tam na coś tam… 30 zabitych, 120 rannych. Widzę trupy i widzę płaczących ludzi… Z bezradności… I od razu nasuwa się myśl, że przez takich ludzi… Przez takie potwory, cały świat jest już stracony… Ale wiem, że są ludzie, którzy mają Nadzieję i mają w sobie dobro. Ja chyba na razie jestem za słaba, żeby wierzyć w dobro, i że można wygrać z nienawiścią… I gdy widzę Anioły, siejące Miłość i Nadzieję, naprawdę płaczę ze szczęścia. Kiedyś będę jednym z nich.

*

Spróbuj powiedzieć to, nim uwierzysz, że nie warto mówić „kocham”
Spróbuj uczynić gest, nim uwierzysz, że nic nie warto robić, bo nic, naprawdę nic nie pomoże, jeśli ty nie pomożesz dziś Miłości

Musisz odnaleźć Nadzieję i nieważne, że nazwą ciebie głupcem
Musisz pozwolić, by sny sprawiły, byś pamiętał, że nic, naprawdę nic nie pomoże, jeśli ty nie pomożesz dziś Miłości

*

Echhh… Warto jeszcze wierzyć w tę… Miłość?! W Nadzieję…? Ja chyba wierzę i chcę, żeby już nikt nigdy nie zwątpił w to, tak jak ja niedawno, że „ludzi dobrej woli jest więcej i wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim”.

***

22 komentarzy
Ha. A ja też jestem szczęśliwa:D Jednak nie ma to jak listopad:] Po prostu genialny miesiąc – nie dość, że sam w sobie jest boski, to po nim jest jeszcze grudzień:P A dekoracje święteczne w hipermarketach to najcudowniejszy wynalazek ludzkości. I w ogóle… Echhh jest tak pięknie, że chce mi się płakać. Gdy rano idę na przystanek, czuję się jak w baśni – jest tak delikatnie ciemno, w powietrzu zawieszona mgła i złote światła przygasających już latarni tańczą gdzieś nade mną… Cudowne, cudowne, cudowne, pachnące zimno szczypie w twarz. Ja chyba wyprowadzam się na Grenlandię;]
Otaczają mnie [prawie] sami dobrzy ludzie. Nawet jeśli bardzo sobie wmawiam, że jest źle, to nie jestem w stanie się załamać. Słucham sobie Radiohead – ten zespół jes tak bardzo zimowy. I ‚Open your eyes’ z Woodstocku zaczyna się tak zimowo. I Anioł tak słodko zaśpiewał ‚Mędrcy świata’.
I to nic, że jutro nie wydarzy się, to co miało się wydarzyć. I to nic, że niektórzy nie znają mnie tak bardzo. I to nic, że mimo wszystko świat jest paskudny. Bo mój kawałek świata jest najpiękniejszy.

hmmm

22 komentarzy
daje nowa notke, zeby nikt sobie nie pomyslal, ze mam wciaz taki doskonaly humor:> bo to by bylo bardzo podejrzane, gdyby tak dlugo utrzymywal mi sie dobry nastroj;> dobija mnie to co sie dzieje w TOFie, ale z drugiej strony zaczyna smieszyc… ta sytuacja robi sie juz groteskowa! wielkie, pelne dramatyzmu wyznania, lzy, pocieszania, wybaczanie sobie dawnych uraz lub poprzysieganie dozgonnej nienawisci… i pomyslec ze nigdy by do takich sytuacji nie dochodzilo, gdyby NIEKTORE OSOBY nie wykrecaly sie, ze nie maja z innymi wspolnych tematow i nie nadazaja z tym co sie dzieje na czacie i jednak na niego od czasu do czasu wpadaly… no ale niektorzy chyba wola swoj wyscig o to, kto jest najlepszym znajomym Eweliny:> niektorzy juz chyba zajeli czolowe miejsca – pewnie sie bardzo z tego ciesza, ale czy warto bylo sie poswiecac kosztem tych wszystkich TOFowych wiezi? :| na moich oczach rozpadaja sie prawdziwe przyjaznie, a wszystko przez jakies chore „ambicje”… moze juz przesadzam, ale to sie robi jakas – uzyje ulubionego slowa mojej mamci:P – paranoja:| ja juz nie mam na to wszystko sily i ochoty… echhh i pomyslec ze to wszystko przez jedna piosenkarke… no dobra, Aniola:> to co nas kiedys polaczylo i dlugo laczylo – milosc do Eweliny, teraz nas niszczy… poza tym zrozumialam ze paru osobom naprawde zalezy tylko na tym, zeby byc bardziej lubianym przez Eweline [z jakimi efektami, to nie wiem...] i zamierzam sie od tego odciac, odciac sie od „kolezanek Eweliny” i checia bycia taka „kolezanka”. za to mam w TOFie kilku mega przyjaciol i wiem, ze jak ktoregos dnia okaze sie, ze Ewela nagle zniknela z mojego zycia, to nie pozostawi po sobie pustki, tylko piekne przyjaznie. dzieki:*
lalalalalalalalalala jestem taka szczesliwa [hopsa][hopsa][hopsa][hopsa][hopsa][hopsa][hopsa][hopsa][hopsa][hopsa][hopsa][hopsa][hopsa][hopsa][hopsa][hopsa][hopsa] Ewelinka jest taka kochana [serduszka][serduszka][serduszka][serduszka][serduszka][serduszka][serduszka][serduszka][serduszka][serduszka] dzis mam super dzien i jeszcze ten Jej tekst na czacie [lalala][lalala][lalala][lalala][lalala][lalala][lalala][lalala][lalala][lalala][lalala][lalala][lalala] musialam to gdzies napisac bo umieram [jupi][jupi][jupi][jupi][jupi][jupi][jupi][jupi][jupi][jupi][jupi][jupi][jupi] Ewelinka napisala do mnie „kochana dynamiko” :DDDDD lalalalala a zaraz jade na casting do ‚szansy na sukces’ z Amoniaczkiem, mam nadzieje ze sie jej wszystko uda:))))) lalalalalalalalal [hopsa] jestem MEGA szczesliwa, to byl MEGA sposob na calkowita poprawe humorku:DDDDDDDDDD

sli.jpg

:>

9 komentarzy
Hmmm. Jak niewiele potrzeba, żeby się podnieść, uśmiechnąć i iść dalej:D Jeszcze jakąś godzinę temu leżałam skulona na fotelu, trzęsłam się z zimna i od niepowstrzymanego płaczu… A teraz… Jest mi tak dziwnie ciepło i mam w sobie tyle energii, że najchętniej pobiegłabym teraz przed siebie, kierując się jasnym promieniem przedzierającym ciemność… Który jest kwintesencją jedynego i najprawdziwszego szczęścia. Zrozumiałam… To nie przez Nią cierpienie. Przy Niej mogę doświadczyć tylko szczęścia. Muszę tylko w to wierzyć i mieć NADZIEJĘ. I wytrwale iść do przodu… Ku blaskowi rozświetlającemu mrok. Wiem, że osoby czytające to pomyślą, że już całkowicie postradałam rozum i nie ma ratunku dla takiego upośledzonego dziecka jak ja, ale… Niech myślą co chcą. Ja już wiem, gdzie powinnam dążyć, żeby osiągnąć szczęście. I nikt ani nic mnie od tego nie odwiedzie. Żadne głupie wątpliwości. Moje i innych. A gdy już się potknę, wiem że ktoś kierujący się tam gdzie ja, poda mi rękę. A ja po chwili uniosę się wysoko, ponad głowy tych wszystkich zarozumialców i moralizatorów. Będę szczęśliwa. Idę teraz do ogrodu, wyciągnąć ręce do gwiazd i stać tak długo w orzeźwiającym zimnie, aż wszystko złe, co pozostało we mnie, zamrozi się i ucieknie:P A ja wbiegnę do domu i cichutko włączę „ICQ”. I „Nieobecną” też. O!

Skąd ta nagła zmiana nastroju i jakże odkrywcze wnioski? Dzięki pewnej osobie, która czuje dokładnie to, co ja. I jako jedyna zainteresowała się dziś moim stanem psychicznym:>
Luw ja, M.;) :*:*:* [ach te wyznania:P]

.

2 komentarzy
Specjalnie na życzenie Marty, notka NIE o Ewelince:>
Hmmm… Czuję się fatalnie;( Wiele rzeczy się na to złożyło… Wypełniają mnie chyba wszystkie możliwe negatywne uczucia… Nie dość, że psychicznie jestem na dnie, to fizycznie tym bardziej… Szkoła, to wszystko mnie wykańcza:( Jedyne, co mnie jakoś pociesza, to obecność kilku fajnych ludków:> których spotykam codziennie:> [przytul] To nie pozwala mi się tak całkowicie załamać, ale gdy wrócę do domu… Siedzę całkiem sama ze swoim bólem, którego nikt nie rozumie i nie chce zrozumieć… I nic nie jest w stanie go zlikwidować [no dobra, może jedna Osoba:> ale o Niej miało nie być w tej notce;>], jedynie wszystko go pogarsza… Echhh… Jeszcze na koniec chciałam powiedzieć, że muszę chyba dać sobie trochę czasu na dojście do siebie… Więc na razie odpuszczam sobie internet, bo przez niego jest coraz, coraz, coraz gorzej… W wakacje 2002 zaczęła się moja droga na dno, a prędkość spadania zwiększała się coraz bardziej… I zawrotną wartość osiągnęła około kwietnia 2003, ale ja już nie potrafię się zatrzymać… Niektórzy wiedzą co oznaczają te daty, ale to już temat na osobną notkę:> „Dlaczego, po co, jak to”… No cóż, zrozumiałam to niedawno… Może kiedyś o tym napiszę, a teraz muszę zrobić sobie przerwę – uporządkować sobie parę spraw i jakoś się do tego wszystkiego zdystansować. ;(;(;(;(;(

  • RSS