dynamika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2003

I mamy koniec wakacji:> Bo tych 2 dni, które upłyną pod znakiem wypytywania się, czy mam wszystko gotowe do szkoły i w ogóle, to już nie liczę… Pogoda też już szkolna – szaro, mokro i ponuro:] Jedyne, co mnie pociesza w obecnej sytuacji:> Ale przed jesienną depresyjką chyba się nie ustrzegę:] Ech… Miałam dziś pojechać do Gdyni… Jak zwykle, w ostatniej chwili stwierdziłam, że nie będę ryzykować:/ 10 minut temu odjechał mój pociąg:> Buuu i teraz nie wiadomo czy zobaczę Anioła jeszcze przed ostatnim koncertem [buu] Mam nadzieję, że moja mega kuzynka nie rzuca słów na wiatr i na serio gotowa jest mnie przetransportować do Krakowa czy gdzieś:P Buuuuuu ale mi smutno:((((( To znaczy tak nijako jakoś:> Echhhh, wczoraj się jeszcze cieszyłam, że wreszcie pójdę do szkółki i wszystko wróci do normy, że tak powiem:> Ale dziś… Jak o tym pomyślę, to mam ochotę się powiesić:> Nie obraziłabym się, jakbym miała jeszcze jakiś miesiąc wakacji:]]] I tęsknię bardzo za Aniołem;((( Zaraz na pocieszenie obejrzę sobie moje mega kasetki z nagranymi Idolami:> i wydrukuję sobie jakieś śliczne Jej zdjęcie:D Co nie zmieni faktu, że mam ochotę zasnąć i się już nie obudzić:> Ewentualnie obudzić się na jakiś koncercik:> A teraz wkleję jeszcze na poprawę humorku jakieś bjuti zdjątko i również na poprawę humorku lecę na pieczone kurczaki [mniam!] :P
24b.jpg
nio wiec jakies 2 godzinki temu wrocilam z Poznania i teraz z czystym sumieniem zasiadlam przed komputerkiem:] jestem lekko zalamana, poniewaz nie zalapalam sie juz na imprezke w garderobie po koncercie;( ale ogolnie bylo bosko:))))) nio poza tym, ze po drodze do Poznania mielismy maly wypadek:> moj dad wygladal na tak zalamanego, ze myslalam ze zawrocimy do domu [boje sie] na szczescie uszkodzenie samochodu jest w postaci malej rysy, wiec po godzinnym siedzeniu na posterunku zniskiej policji i wysluchiwaniu pewnej pani, ktora razem z nami byla ofiara tego malego karambolu:> wykonczeni ruszylismy w dalsza droge. przyjechalismy doslownie na styk – jak wyskoczylam z samochodu, slychac juz bylo pierwsze dzwieki ‚Goniac…’ jak zobaczylam dzikie tlumy zgromadzone na Malcie, troche sie podlamalam, ale jakos udalo mi sie dotrzec w okolice sceny, gdzie spotkalam Malie, Fluffy i Wujka, ktory mnie nie zauwazyl i sobie gdzies poszedl:P wiec ja tez sobie gdzies poszlam, a konkretnie na poszukiwania TOF-u:> nie bylo to trudne, bo juz z daleka zobaczylam blond pukle Fani powiewajace na wietrze;P i ogolnie grupke osobnikow ludzkich zachowujacych sie dosc szalenczo:> nio i po krotkich przywitaniach na scene wyfrunal Aniol:] miala ta sliczna czerwona bluzeczke, z ktora lacza mnie mile wspomnienia;) juz od samego poczatku dala czadu, chociaz zwykle dopiero po 3-4 piosenkach zaczyna sie cos dziac:> spiewala po prostu cudownie, tego sie nie da opisac, ona ma tak niebianski glos [serduszka]… na tradycyjne juz zakonczenie Black Velvetu biedaczka splakala sie ze smiechu:> nie obylo sie tez bez obsciskiwania po kolei wszystkich panow z zespolu:P ach sama nie wiem kto mial lepiej – Ewela w objeciach Radziusia czy Radzius w objeciach Eweli:P ach nio i bylo moje ukochane ‚ICQ’ i ‚Agape’ na ktorych to Ewelus spojrzala na mnie i sie usmiechnela [buja w oblokach] to chyba tez juz tradycja;>>> to byly chyba 3 najlepsze piosenki… chociaz nie, nie mozna tez pominac mega cudownego ‚You oughta know’, ‚Niepodobnej’ [achhh...], ‚Proud Mary’ [river river tralalala:P], ‚Simply the best’… ach wszystko bylo po prostu cudowne… ‚Zaluje’ na bis jak zwykle cudne, ‚Goniac…’ tez – koncert po prostu booooooooskiiiiiiii!!!!!!!! Po ostatnim bisie wycofalismy sie kulturalnie z naszego strategicznego miejsca pod barierkami i probowalismy uformowac sie w zorganizowana grupe:> przy okazji zauwazyl mnie Wujek:P i zostalam zapoznana z jego coreczka:> nio i upomniana przez tatusia ze za 10 minut mam byc w samochodzie, grzecznie stanelam i oczekiwalam na jakas okazje by wepchac sie Eweli do garderoby:P i czekalismy, czekalismy, czekalismy… w koncu Desere z Lena poszly ublagac ochroniarzy, zeby je wpuscili za barierki, wiec my tez przenieslismy sie w tamte rejony:> zostalismy poinformowani, ze Ewelina za chwile do nas przyjdzie:> niestety nic takiego sie nie wydarzylo;( wiec czekalismy i czekalismy, ja umieralam z nerwow bo juz sobie wyobrazalam awanture z moim tata:> w koncu jak zadzwonil do mnie chyba po raz 20-sty grzecznie sie ze wszystkimi pozegnalam i tak skonczyly sie moje cudowne chwile;((( teraz nie moge sobie darowac, ze nie olalam tatusia i nie poczekalam na Aniola, ale w sumie dobrze, ze juz mu oszczedzilam wrazen, bo troche za duzo mial ich dzisiaj;> ale nie omieszkalam wygarnac mu, jak okrutnie mnie traktuje:] no i to chyba wszystko:> w zwiazku z tym, ze pozostal pewien niedosyt wrazen:P zaczynam kampanie majaca na celu zmuszenie mojej kuzynki i jej mena do przewiezienia mnie na jakis koncercik:] a moze nawet na 2… :] a jutro wywolam zdjecia dzisiejsze i sprzed miesiaca:> [jupi] i jak wysuplam jakas kase, to zeskanuje troche w internet cafe:> chyba ze moge liczyc na litosc Marty;P [nieee, to nie byla zadna aluzja] oki a teraz juz koncze, bo mialo nie byc zadnej relacji, a to cos co napisalam jest chyba dluzsze niz normalna relacja, wiec naprawde koncze i mega podziekowania dla wszystkich, bez ktorych dzisiejszy dzien nie bylby taki fajny:)))))))))))))
Smutno mi. Tak po prostu. Hmmm chyba te szare dni zaczynają robić swoje;> Dynamiś znów w stanie naturalnym, czyli lekkiej depresji… Zdarzyło się tyle różnych rzeczy… Ja i moje przyjaciele przez jeden głupi wieczór straciliśmy dom… Dom, który budowaliśmy przez rok… Wszystkie wspomnienia zostały po prostu zmiecione z powierzchni ziemi. Ech…

Siedzę sobie teraz w ciemnościach i patrzę przez okno na pustą ulicę przy dźwiękach „Tomorrow”. Jaka to śliczna piosenka;( Tak pasuje do tych moich smuteczków:> And I wanna believe you, when you tell me that it’ll be OK…

Tak się zastanawiam, co ja bym zrobiła bez Anioła i bez mojej mega mafii:> Bo moja rodzina… Chyba nikt poza moją siostrą jeszcze nigdy nie wysilił się, żeby mnie choć odrobinkę poznać i zrozumieć… Znają tylko moją maskę, maskę niedojrzałego dzieciaka, na którego nie trzeba zwracać uwagi, bo jemu przecież jeszcze nigdy przez głowę nie przeszła głębsza myśl… Który jeszcze nie wyrósł z podniecania się telewizyjnymi idolami… A zresztą niech tak sobie myślą. Tak jest lepiej dla obu stron… Ja nie muszę o niczym mówić, oni nie muszą się mną przejmować. Przyjaciele? A może raczej tak zwani przyjaciele… Tych drugich jest trochę, ale tych pierwszych… Sama nie wiem czy ich mam. Może jestem za surowa… Ale nie chcę sobie nic wmawiać. Za dużo razy się rozczarowałam… Dobrze, że mam chociaż to. Za nic w świecie nie dam sobie tego odebrać. Trochę mnie to wyniszcza psychicznie, ale bez tego nie mogłabym żyć. Takie moje małe uzależnienie:>

Miał być odwyk. Gimme a little time, leave me alone a little while… Może byłoby lepiej. Kilkudniowa przerwa w życiu. I know I’m not ready… Maybe tomorrow…

Tomorrow it may change…

.

31 komentarzy

Kilka razy podchodziłam do napisania nowej notki, ale ciągle coś mi nie wychodziło:> Może teraz się uda:] Jestem bardzo zła na siebie. Strasznie namieszałam w różnych sprawach, bo niby chciałam dobrze… Żeby już nikt do nikogo nie miał pretensji… Żeby zapanował porządek… A tak naprawdę albo kogoś wkurzyłam, albo załamałam… Obiecuję, że już naprawdę przestanę w kółko tę sprawę rozdrapywać:x Do tej pory myślałam, że to najgorsze rozwiązanie, ale pomału zaczynam rozumieć, że trzeba skończyć o tym mówić, nawet jeśli na dnie jakiegoś serca pozostanie niesmak i rozczarowanie… Buuu jestem okropna;( Mam nadzieję, że te osoby mi wybaczą, że robiłam to głupie zamieszanie;( Ale ja naprawdę nie chciałam rozpętać nowej awantury, tylko to wszystko ostatecznie uporządkować… Ale to chyba jednak nie jest takie proste. Nie na moje możliwości. I nie na moje prawa?

Taki ładny dziś dzień. I taki smutny. Jest szaro, chłodno, mokro i dziwnie. Nie wiem czy to sierpień czy listopad. Nie wiem czy jestem szczęśliwa czy nie. Nie wiem czy mam Nadzieję czy nie mam. Nie wiem co czuję i co chciałabym czuć. Boże, ja już wariuję od tego siedzenia i nieróbstwa… Ja chcę już do szkoły!!! Przynajmniej połowy dnia nie będę spędzać na jakichś ponurych rozmyślaniach:] I tęsknię już za moją Monisią i Martusią, które gdzieś powyjeżdżały;((( i w ogóle za wszystkimi:((( Szkoła to jednak dobry wynalazek:P

Hmmm… Mam ochotę kliknąć taki mały krzyżyk w prawym górnym rogu ekranu:> Ale niech już będzie… DODAJ!

wiec pisze:> wczoraj wrocilam z tygodniowych wakacji nad morzem:] sam fakt, ze bylam tam z moja jebnieta matka oraz rodzenstwem chyba mowi wszystko… na dodatek nie bylo tam zadnego radia [paranoja] i nie moglam posluchac Eweli;((( na szczescie w piatek jeszcze przyjechal moj ojciec i przywiozl mi radio:] wiec jakos przezylam;> popluskalam sie troche w morzu, spalilam sie na slonku i przypominam teraz pieczonego kurczaka;> i tamtejszy klimat chyba dobrze na mnie wplywal, bo codziennie bez wyjatku snila mi sie Ewela i to byly takie naprawde mega sny;))) co sie nie zdarza tak czesto u mnie w domku… w sumie nie bylo tak zle, bo kocham morze, tylko gdyby nie ta gderajaca na kazdym kroku matka, podlizujaca sie na kazdym kroku siostra i marudzacy na kazdym kroku brat…:/ no i gdyby nie moje rozgoryczenie z powodu odwolania koncertu w Gdansku na ktory mialam jechac z okazji pobytu nad morzem;((( teraz juz naprawde nie wiem czy w te wakacje jeszcze zobacze Aniola, ale mam nadzieje ze tak… no i juz chyba koncze bo mam jakis mega bezplciowy nastroj, ze wskazaniem raczej na depresje:> jak to zwykle bywa, gdy zamiast jasnych i wyraznych planow koncertowych, przede mna sa raczej mgliste perspektywy… ja chce do Eweli;((( buuu jak sobie przypomne te naprawde mega mega mega chwile w Toruniu, to…:(((


  • RSS