dynamika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2003

Wklejam relację, którą napisałam wczoraj wieczorkiem, po powrocie z owego spotkania;>>>>

No i po koncercie… Jestem jak na razie w ciężkim szoku [szok], jak to zwykle bywa:> To był chyba najcudowniejszy koncert na jakim do tej pory byłam… No więc tak: w Toruniu znalazłam się ok. 18:30:> Od razu wyruszyłam na poszukiwania TOFu:> Zostałam zaatakowana przez Meg;P która kazała mi szukać pod parasolami [to już tradycja:>] jak już się znaleźliśmy, poznaliśmy, powitaliśmy etc. dostałam od mojej kochanej mamci śliczną broszkę z Ewelą:D :*:*:* Posiedzieliśmy chwilę, a następnie przenieśliśmy się w rejony samochodu Wujka;> Nastąpiła mała sesja zdjęciowa, a potem już tylko czekanie, czekanie, czekanie…:] W końcu wybraliśmy się pod barierki, gdzie odliczaliśmy ostatnie minuty do pojawienia się Eweliny:) Wreszcie, o 20:30 nastąpiła na cudowna chwila i pierwszy raz od półtora miesiąca ujrzałam Anioła:D Zaczęło się jak zwykle, a po 3 piosence nastąpiło wręczenie Złotej Płyty:))) Ewela wygłosiła jakieś podziękowania, zapominając o jakże istotnej sprawie – TOFie:> :P Na szczęście po zaśpiewaniu kolejnej piosenki zreflektowała się, podziękowała nam za różne 1 miejsca itp., co przyjęliśmy zgodnym rykiem radości:P No i koncert trwał dalej… W pewnym momencie usłyszałam pierwsze takty „ICQ” – aaaaaaaa myślałam że padnę [szok] :> Całą piosenkę stałam powstrzymując łzy i wpatrywałam się w Ewelinę, która w swojej cudnej powiewnej bluzeczce do złudzenia przypominała pięknego motyla:) W pewnym momencie wydawało mi się, że na mnie spojrzała, więc się do niej uśmiechnęłam, a ona odpowiedziała mi tym samym:> :D Kolejną piosenką, która zrobiła na mnie MEGA wrażenie, było „Agape”. Dosłownie czułam się jak w niebie, albo w piekle, albo nie wiem gdzie:> Po prostu kosmos:] No i cudowne było of kors moje ukochane „Black velvet” :] No i w ogóle cały koncert był jednym słowem MEGA :> Jak się skończył, pognaliśmy sobie czekać na imprezkę;P koło samochodu Wujka;> Tam nastąpiła znowu sesja zdjęciowa, w moim przypadku mega przytulana;> oczywiście z uwzględnieniem Wujka i mamy Eweli:D W końcu wzięliśmy prezent dla Eweli oraz „nieco” pogniecione i zwiędłe róże;> wepchaliśmy się do namiociku-garderoby:P tam nastąpiło uroczyste wręczenie prezentów;> Muszę zaznaczyć, że dzieło Malii i Fluffy naprawdę robiło mega wrażenie:] Była to taka złota płytka z życzeniami od TOFu:> Ewela uznała, że to nagroda za wszystkie piraty;P ale nam się to nie spodobało;] No i potem była oczywiście mega sesja zdjęciowa;> już sobie wyobrażam moją minę na megaprzytulanym z Aniołem [boję się];> Później nadszedł czas na autografy – Ewela pamiętała moję imię aaaaaaaaaa [jupi] [jupi] [jupi] [jupi] [jupi] [jupi] [jupi] [jupi] [jupi] [jupi] [jupi] normalnie szok:> :D Bardzo spodobała jej się koszulka z ostrzeżeniem przed flintomaniakiem:P więc ochoczo się na niej podpisała;> Dostałam także autograf na takim ślicznym zdjęciu, które Ewela uznała za portret komunistyczny;D No i w końcu, wśród ogólnego zamieszania, nadszedł czas pożegnania;( Poprzytulaliśmy się trochę i piękny motyl rozpłynął się w ciemnościach;( No a potem były łzy, megaszok i takie tam;> Coś czuję, że relacja jest mega nieskładna i w ogóle, ale chyba usprawiedliwa to mój stan umysłowy, w jakim byłam, pisząc tę relację;> Mam cichą nadzieję, że coś zrozumieliście i (!) dotrwaliście do końca;> podsumowując: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :>

No a na koniec jeszcze mega podziękowania dla wszystkich, z którymi się wczoraj boooosko bawiłam:] Jesteście cuuuudowni, mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy kiedyś tam:> [oby to „kiedyś tam” nastąpiło w miarę szybko:>] :*:*:*:*:*

.

145 komentarzy

Gdy jedne drzwi wiodące do szczęścia zatrzaskują się, otwierają się następne. Często jednak tak długo wpatrujemy się zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które się właśnie dla nas otworzyły.

H. Keller

Nie, nie mam zamiaru wspominać tej tragicznej komedii, którą dumnie zwano programem artystycznym klasy 2 gimnazjum:> Piszę z trzech powodów:
1. Jest mi niewypowiedzianie smutno
2. Niewypowiedzianie dawno nic nie pisałam
3. Jestem pod niewypowiedzianie wielkim wrażeniem tego, co jest w tytule tej notki:>
Tym pierwszym punktem nie będę was zamęczać, na temat drugiego właściwie nie ma co pisać, za to sobie powzdycham na temat trzeciego:> Wiem, wiem, jestem megazacofana jeśli chodzi o filmy:> Ale kinomanką nie jestem, więc nie latam na wszystkie premiery, a potem nie chce mi się wypożyczać kasety:P Ale dziś pomyślałam, że to hańba i wypożyczyłam „Moulin Rouge”. I jestem zaaaaaachwycona:> No i przy okazji się wypłakałam i nikt nie chciał odwozić mnie do psychiatryka, że niby płaczę z powodu niepojechania na koncert;> Hmmm, o tym niepojechaniu już nic nie wspominam, bo jak tylko o tym pomyślę, to mnie ogarnia czarna rozpacz:> Za to taki filmik dopełnił czary goryczy:] i teraz przynajmniej nie płaczę nad koncertem, tylko nad losem Satine i Christiana:]]] Buuu, dlaczego ona umarła? ;((( :> Zaraz idę jeszcze raz to oglądnąć i powzdychać nad okrucieństwem tego świata;> Na koniec chciałam dać zdjęcie z tej cudnej sceny, kiedy ona umierała mu w ramionach, ale nie znalazłam:> No więc zadowolicie się tym:P

f44.jpg

.

52 komentarzy

don’t tell me ’cause it hurts

*

niektórych rzeczy wolałabym na razie nie słyszeć
na razie
przynajmniej na razie

*

with my head in my hands I sit and cry

*

a niektórzy się z tego śmieją
śmieją się
wiem o tym
śmieją się
to dla nich śmieszne
śmieją się
a mnie boli
boli
boli
boli

*

hush hush darling
hush hush darling

***

Okno zachęcająco otwarte… Tak chciałabym skoczyć… Z głupią nadzieją, że nie spadnę… Ale wzniosę się w górę… Do chmur… Do Aniołów… A wśród nich będzie ta jedna… Gdy mnie zobaczy, rozpozna mnie… Będzie zdumiona, ale ucieszy się… Otuli pachnącymi skrzydłami… A ja będę płakać ze szczęścia… Zamknę oczy, ale łzy i tak wypłyną spod powiek…
Pod nami będzie padał deszcz.

Tak jest zawsze. Towarzyszy mi ta fałszywa Nadzieja. Każe mi ryzykować, uwierzyć w Marzenia. Skoczyć. Obiecuje, że na swoich skrzydłach doniesie do szczęścia… A ja jej ślepo ufam… Chociaż tyle razy mnie okłamała… Ale wierzę, że kiedyś mnie nie oszuka i poniesie do Anioła…
I nie przestanę w to wierzyć.

Skaczę. Nadzieja ucieka. Spadam. Leżę na mokrej ziemi. Deszcz miesza się ze łzami. Bóle mieszają się, a ciemność okrywa mnie swoim płaszczem. Nadzieja dofrunęła sama do Anioła. Słyszę ich śmiech. Chłodna Noc usypia moją duszę. Ciało odchodzi, wygląda jak żałosna szmata.
Umieram po raz kolejny…

*

E.! Bring me to life!!!

How can you see into my eyes
Like open doors
Leading you down into my core
Where I’ve become so numb
Without a soul
My spirit’s sleeping somewhere cold
Until you find it there and lead it back home
Wake me up
Wake me up inside
I can’t wake up
Wake me up inside
Save me
Call my name and save me from the dark
Wake me up
Bid my blood to run
I can’t wake up
Before I come undone
Save me
Save me from the nothing I’ve become
Now that I know what I’m without
You can’t just leave me
Breathe into me and make me real
Bring me to life
Bring me to life
I’ve been living a lie
There’s nothing inside
Bring me to life
Frozen inside without your touch
Without your love, darling
Only you are the life among the dead
All of this sight
I can’t believe I couldn’t see
Kept in the dark
But you were there in front of me
I’ve been sleeping a 1000 years it seems
I’ve got to open my eyes to everything
Without a thought
Without a voice
Without a soul
Don’t let me die here
There must be something wrong
Bring me to life
I’ve been living a lie
There’s nothing inside
Bring me to life!


  • RSS