dynamika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2003

:(

15 komentarzy

And I wanna believe you
When you tell me that it’ll be ok
Yes, I try to believe you
But I don’t…
When you say that it’s gonna be
It always turns out to be a different way
I try to believe you
Not today, today, today, today, today…
I don’t know how I’ll feel
Tomorrow, tomorrow
I don’t know what to say
Tomorrow, tomorrow
Is a different day…

Maybe tomorrow…
Maybe tomorrow?

*

Ja chcę do mojego Anioła:(((
Ta tęsknota jest naprawdę straszna:( Żebym chociaż miała pewność… Że już niedługo… Że znowu… Że zobaczę mojego Anioła… Ale teraz mam tylko Nadzieję. Tylko Nadzieję.

*

Dlaczego nie można zatrzymywać chwil?
Ja zatrzymałabym na przykład tę:

1.gif

*

22 komentarzy

a jedno oko bolało bardziej
i z niego wypływały gorętsze łzy

a jedno serce bolało najbardziej
i z niego wypływała najgorętsza miłość

pain!
!pain
pain!

yyy…

23 komentarzy

Dodaj nową notkę… I ani jednego pomysłu, co by też w niej ciekawego napisać:> Wakacje. Wprost nie mogłam się ich doczekać, a jak już je mam… Całe dnie błąkam się bez celu po domu, bo taka paskudna pogoda jest, że nawet na spacer się nie chce wyjść:/ I jestem taka jakaś… wypompowana :| Jedyne, co aktualnie zaprząta mi główkę, to Nadzieja, że być może już wkrótce znowu zobaczę Anioła… I znowu wypełni mnie to cudownie lekkie uczucie szczęścia… Tak lekkie, że uniesie mnie nad ziemię… Jak kiedyś… Jak do tej pory, 4 razy w moim życiu:>

Dobrze, że jest Nadzieja. Ta straszna tęsknota mnie zabija, ale jest Nadzieja. Która zawsze dodaje otuchy w złych chwilach, a w chwilach dobrych unosi się wysoko i uśmiecha lekko.

A tam, Gdzieś Daleko, jest Anioł. Ciekawe, co teraz robi. Domyśla się, że Gdzieś Daleko jest ktoś, kto oddałby wszystko, by Ją tylko zobaczyć?

*

A tutaj coś ze zbioru Bzdurek Tygryska:

„Z początku Puchatek, Prosiaczek i Królik szli razem, a Tygrys biegał naokoło nich, zataczając kręgi. A potem, gdy dróżka stawała się coraz węższa, Królik, Prosiaczek i Puchatek szli gęsiego, a Tygrys biegał dokoła nich podługowato.” :>:>:>

Tak jakoś mi się to spodobało:P

Od dzis piatek 13 to moj najszczesliwszy dzien!!! Boże, to było… aaaaaa niesamowite!!!!!! Jaka Ona jest cudowna!!!!!!!! Sprobuje jakos to wszystko opisac, ale jestem w ciezkim szoku i nie wiem jak mi to wyjdzie… A wiec chyba o 13 juz wyszłam z domku, bo nie moglam wytrzymac;P Bylam najpierw w salonie Plusa upewnic sie ze to nie sen;P i poszlam kupic kwiatki dla Bogini:) Potem posiedzialam troche w Plusie, ale mnie wygonil facet:/ ale zaraz znowu wrocilam;P Po 16 jakos przyszla Verka ze swoimi kuzyneczkami;P, wtedy ochroniarz juz nas wywalil na dwor:/ no i przyszedl Rem, chwile sobie gadalismy az nagle zobaczylam przez szybe ze Ewela juz siedzi!!!!! Wtedy spojrzala na mnie i sie usmiechnela!!!!!!!!!!! Byla ubrana w dzinsy jak zwykle i taka czerwona bluzeczke na ramiaczkach – słit:> oczywiscie byla nieziemsko piekna jak zwykle:> Ochroniarze wpuszczali malymi grupkami, w koncu jak wszystkie dzieci poszly, to my weszlismy:] Wreczylam Eweli kwiatki i dala mi buzi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa jakie to bylo slooooooooooooodkie:))))))))))))))) Potem wziela taki maly wazonik, powiedziala „musze podlac kwiatki!” i nalala do wazoniku gazowana wode z jakiejs puszki:)))))) urocza jest:)))))) Podpisala mi krazek, plakat, album ze zdjeciami, zdjecie jakies, wszystko co sie dalo:> Strasznie Ja to ciekawilo, skad my w koncu jestesmy, skoro po calej Polsce za Nia jezdzimy;P nio i potem podszedl Rem i dal Jej wielkiego misia, na ktorym napisalismy „Ewelinie – TOF” :> Tez dostal buziaka [jak twierdzi: "takiego dlugiego" ;P] nio i Verci tez sie dostalo:> Potem podpisywala rozne rzeczy, gadalismy sobie z Nia, podobno ludzie sie tak wkurzali ze szok:P byly jakies komentarze w stylu „mysla ze jak znaja Eweline, to moga siedziec ile chca” ;P Zapytalismy sie o kalafiora – powiedziala ze lubi kalafiory ;P wiec teraz postanowilam, ze ja tez polubie kalafiory i z AntyFC przepisze sie do FC ;] Nio i wlasciwie to niewiele pamietam, wiem ze porobilismy mase zdjec, ochroniarze pozwolili nam zostac i nas nie wygonili:] Siedzielismy sobie na kanapce, a ludzie na nas patrzyli przez szybe jak na jakichs wybrancow [no bo w sumie nimi jestesmy:>] Jak juz wszyscy poszli, to jeszcze do nas podeszla, spytala sie czy bedziemy na koncercie [nie, wcale :>] no i sobie poszlismy w glebokim szoku:> potem oczywiscie staly punkt imprezy czyli piwko pod parasolem;P o 19 poszlismy juz grzac miejsce przy barierkach:] puszczali jakas megadebilna muze:/ a chlopcy z zespolu nawet sie nie rozgrzewali:/ w koncu kilka minut po 20 na scene wskoczyla Ewela:) byla ubrana w takie sliczne spodenki w paski i czerwona bluzeczke, rowniez sliczna:] bylo oczywiscie cudownie, Ewelka patrzyla na nas co chwile i sie usmiechala:)))))) przed Mercedesem walnela taki tekst: „tu jest pewna grupka fanow, ktorzy sa na kazdym koncercie i na pewno wiedza co teraz bedzie” :))))))))) aaaaaaa i sie tak fajnie do nas usmiechnela :))))))))) no po prostu byla boska, potem wszyscy rzucili sie po autografy – bylo tyle ludzi, ze szok… jak sie dopchalismy jakims cudem do barierki, powiedzielismy ze chcemy sie pozegnac, a Ewel: „co, juz idziecie???” :))))))))) i pozwolila nam wejsc za barierki!!!!!!!!!!! powiedziala: „tu jest 3 moich znajomych – karolina, dynamika i remik – prosze pozwolic im wejsc, na moje zyczenie” :))))))))))) aaaaaaaaa jaka Ona jest cudowna!!!!!! wlezlismy sobie wiec tam za barierki, ludzie nas nas patrzyli z wielkim podziwem i respektem;P czekalismy z pol godziny az rozdala te autografy, jak skonczyla, byla tak zmeczona ze nas nie zauwazyla ;P ale oczywiscie nie dalismy Jej odejsc;] kazalismy sobie dac autografy na rekach;P na co Ewela strasznie narzekala „ojej, a po co wam na rekach, i tak sie zmyje” :P potem zrobilismy sobie z Nia zdjecia [tak cudownie mnie przytulila - aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa] no i niestety musielismy sie pozegnac ;(;(;( przytulila mnie i dala buzi – aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa :> nio i poszlismy….. nastala kolejna straszna chwila rozstania:> mam nadzieje ze sie szybko znowu spotkamy:*:*:* nio i kazdy poszedl w swoja strone:( w samochodzie caly czas wwachiwalam sie w ten boski zapach, ktory na mnie pozostal;P nagle moj tata powiedzial: „powachaj moja reke” i pachniala tez Ewelinka!!!!!!!!!!! kupil mi Jej perfumy, aaaaaaaaaaaaaaaa:))))))))))) teraz cala pachne tym cudem i umieram……. i to wlasciwie wszystko, musze isc sie uspokoic troche, bo zaraz padne, aaaaaaa jak te perfumy pachna!!!!!!!!!!!! buuuuuuuuuuuuu juz za Nia tesknie, kiedy nastepny koncert? :P:P:P

A tutaj jest zdjęcie jeszcze z Wrocka – Ewelisia podpisuje mi plakat:>

6.gif

21 komentarzy

Dziś wreszcie zaliczyłam tą fizę… Nic nie umiałam, ale to nic;P Facet nawet nie spojrzał na moją kartkę i od razu wpisał mi 5 !!! Mam cichą nadzieję, że już mu się nie zachce czytać tych głupot co tam powypisywałam;P Dziś muszę iść na to kretyńskie przedstawienie:/:/:/ Widzę, że wszyscy patrzą krzywym okiem na moje wyczyny, ale nie moja wina, że mam najtrudniejszą i najdebilniejszą rolę:/ Chcę już mieć to z głowy, buuu:((( Jutro jeszcze tylko zaliczę historię i będę miała święty spokój… A w piątek… W piątek znowu zobaczę Anioła, jak cudownie!!! W ogóle nie mogę się przez to skupić:((( Jeszcze jak jechałam do Wrocka, to nie było tak źle, bo zupełnie nie mogłam w to uwierzyć… Ale teraz, jak już to wszystko przeżyłam i chcąc nie chcąc musiałam w to uwierzyć…;) Jak wczoraj próbowałam jakoś się uczyć tej fizy, to jedyne na co było mnie stać, to otwarcie zeszytu:P A potem niestety mój wzrok wędrował nie na notatki, tylko na plakaty i zdjęcia;P Myśli oczywiście też były daaaaaaleko od własności naładowanego przewodnika, pojemności kondensatora itp… Co za szczęście, że mam tak litościwego Profesora! Chyba po mojej minie się domyślił, że różnica potencjałów to ostatnia rzecz, o jakiej miałam dziś pojęcie:] Aaaaaaa jeszcze tylko 3 dni!!!!!!!!!! To zbyt piękne, by było prawdziwe… A jednak jest! Boże, znowu Ją zobaczę, znowu poczuję Jej zapach, znowu będę miała skrzydełka:> „…nie mów mi bzdur, że ta miłość to grzech…”

A to ja z moją Boginią:> Tylko nie komentujcie mojej miny:> Ale jeśli macie ochotę się pośmiać, to KLIK

Przecież kobieta z plakatów i okładek gazet, która wydaje mi się bliższa niż niejeden człowiek, którego spotykam codziennie, to „tylko jakaś flinta”…
Przecież nie jestem już dzieckiem, żeby zakochiwać się w telewizyjnych idolach…
Przecież „są ważniejsze sprawy w życiu”…
Przecież nie mogę się zachowywać jak chora psychicznie lesbijka…
Przecież nią nie jestem…
To dlaczego…?
Dlaczego?
Nikt nigdy nie pomógł mi tak jak ona… Nie, ona nie przytula mnie, nie pociesza… Pomaga mi całkowicie nieświadomie, ale jednak… To nie są jakieś banały, doskonale pamiętam wieczory, kiedy wypłakiwałam wszystkie troski i bóle minionego dnia, słuchając jej śpiewu… Wiem, że to trochę chore, ale nie chcę się z tej choroby wyleczyć, bo paradoksalnie, dzięki tej chorobie żyję…
Ewelina jest dla tysięcy ludzi świetną wokalistką, dla tysięcy ludzi jest popową lalką wykreowaną na potrzeby BMG… A dla mnie jest czymś innym… Jest po prostu lekiem na całe zło…
Dla ludzi patrzących z boku, takie uwielbienie Eweliny, nazywanie ją boginią dźwięku, jest wręcz śmieszne…
Ale każdy flintomaniak dobrze wie, na czym to polega… Ewelina jest tak cudowną istotą… Dla nas nie jest zwykłą wokalistką, ona pomaga nam przezwyciężać wszystkie problemy i zmartwienia… Nie każdy potrafi to tak odebrać, właściwie istnieje tylko malutkie grono osób, dla których Ewelina to najważniejsza osoba na świecie… Poza tym, że to obca kobieta. Obca kobieta. Obca kobieta?

I tak znaczy dla mnie dużo… Niektórzy wiedzą, jak bardzo dużo:>
I niektórzy mnie rozumieją. A nie tylko potępiają. Dobrze, że jesteście.

Wklejam teraz 2 relacje, które pisałam na gorąco, po obu koncertach… Są troche nieskładne, ale może coś z tego wszystkiego zrozumiecie;) Od razu mówię: było bosko… umarłam…

Wrocław, 30-05-2003
Boże… Właśnie wróciłam z koncertu we Wrocku… To było po prostu… nie do opisania, dosłownie fruwałam nad ziemią…:) Spróbuję to jakoś opisać, ale będzie trudno;) A więc zacznę od początku, gdy przyjechała do mnie Vercia:))) O 19 przyjechał jej autobus i nie mogłam jej rozpoznać:> W końcu jakoś się poznałyśmy i wróciłyśmy do mojego domku:) Nawet się czasami do siebie odzywałyśmy:> ;P Jakimś cudem zasnęłyśmy po północy, a 5 godzin później już wstawałyśmy i jechałyśmy na pks:) Dojechałyśmy w 5 godzin, poznałam Fanię i rozstałyśmy się:( Nie wiem jak wytrzymałam 2 godziny dzielące mnie od ujrzenia Anioła:> Już o 15 wyruszyłam na poszukiwania Placu Wolności, bo przecież Wrocławia w ogóle nie znałam i od razu jakoś dziwnie znalazłam… Stwierdziłam, że to zapach Bogini mnie prowadził;P Połaziłam tam trochę i poszłam do Plusa, gdzie zobaczyłam Bigiego, Kiziora, Rumianka i Julię:) Potem doszły jeszcze Verka i Fania:) Ewelina spóźniła się 3 kwadranse:/ Ale jak już przyszła, tak się zdenerwowałam że chciałam uciec:P Była ubrana w dżinsy i niebieską bluzkę na ramiączkach i była tak niesamowicie piękna… No i oczywiście roztaczała ten cudowny zapach:) Jak przyszła moja kolej, mało się nie rozpłakałam:> Na nogach z waty podeszłam do Eweli i wręczyłam Jej mały prezencik ode mnie:> Byłam tak zestresowana, że nie umiałam swojego imienia wypowiedzieć:> W końcu jednak się udało;P i Ewela napisała mi na okładce płyty piękne słowa: „Oldze – Ewelina Flinta” ;) Potem dałam Jej do podpisania plakat z Popcornu [przy okazji dowiedzieliśmy się, że ta czerwona bluzeczka jest własnością Jej mamy:>] Wtedy rzekłam, że to ma być dla Dynamiki, a Ewela na to: „Aaa, dla Dynamiki! I wszystko jasne!” :)))))) Aaaaaaaa czyli kojarzy mój nick!!!!!! Zaczęłam umierać i wtedy ktoś pstryknął nam zdjęcie, siedzę na nim koło Ewelki i mam taką minę, że… hmmm…;P Potem się jakoś wyczołgałam i próbowałam oddychać. Fania wzięła jeszcze moją komórkę i na niej też mam boski podpis Anioła;) Jak już wszyscy załatwili co trzeba;) to zrobiliśmy sobie „rodzinne zdjęcie” ;) Ochroniarze cały czas protestowali, ale jak zobaczyli, że my „z rodziny”;P to się milutcy zrobili;P Nio i na tym zdjęciu stoję koło Eweliny i jeszcze ją tak fajnie objęłam;P Jak poczułam Jej nieziemski zapach, to tak mnie zamroczyło, że od razu mówię, że wyrzekam się odpowiedzialności za moją minę:> No a potem już niestety musieliśmy iść:( Przy okazji się rozryczałam:> Fania i Julia pojechały do domu, a my [Wujek, Rumianek, Kizior, Verka i ja] poszliśmy sobie na pifko:> :P Uuuups, miałam nie mówić… Przepraszam ;P Nio ale posiedzieliśmy sobie trochę, w międzyczasie przyjechały Majka, Malinia i Flintomanka:> W końcu, jak już wszyscy się zjawili, porobiliśmy sobie razem kilka zdjęć i udaliśmy się na koncert:) Ewelinka wyglądała cudnie, miała dzwony oczywiście i tą śliczną bluzkę, co miała na Babskich Rozmowach;) Zaczęła od „Goniąc za cieniem”, potem była reszta piosenek z płyty [niestety oprócz moich ulubionych - "Agape", "ICQ" i "Nieobecnej" :(] przeplatane coverami – „You oughta know”, „Black velvet”, „Proud Mary”, „Mercedes” a’capella, „Simply the best” i coś tam jeszcze, już nie pamiętam kolejności ani nic, bo byłam w jakimś transie;) Parę razy tak fajnie na mnie spojrzała i się uśmiechnęła, mmmmm…:) Była po prostu obłędna!!! I tak fajnie się zachowywała na scenie, podchodziła do kolesi z zespołu i tak słodko tańczyła, skakała, ach nio cudna była:) Na koniec darłyśmy się z Majką, Maliną i takimi 2 fajnymi metalami o „Nadzieję”, ale niestety nie zaśpiewała:( Jeszcze przedstawiała wszystkich muzyków, ale tak słiiiiit! :) i jeszcze coś tam zaśpiewała… Była… no niesamowita! Nie da się opisać, co Ona wyprawia na scenie;) Potem podeszłam do barierki, gdzie po jakimś czasie zaczęła rozdawać autografy:> Jak mnie zobaczyła, to taki tekst: „Ooo, dla Dynamiki?” :))) Podpisała mi się na ręce i jeszcze na zdjęciu wydrukowanym z kompa:> Potem jeszcze podeszłam zrobić sobie z Nią zdjęcie i znowu byłam tak blisko Niej… I czułam ten obłędny zapach…:) Jak już wszyscy poszli, zostaliśmy z TOF-owcami pożegnać się z Ewelą:) Tak bosko mnie przytuliła, myślałam, że umrę… Znów ten Jej zapach mnie tak oszołomił, że ledwo się ruszałam;P Potem Ewelka niestety poszła, a my pobiegliśmy pożegnać się z Wujkiem i w ogóle ze wszystkimi:) Potem moje kochane siski pojechały odwieźć mnie do domu:> Błądziłyśmy chyba z godzinę, ale w końcu jakoś trafiłyśmy:> Nie wiem co bym bez Was zrobiła, chyba bym spała na jakiejś ławce:> Dzięki:*:*:*:*:* No i tym sposobem dotarłam do domu i próbowałam jakoś ochłonąć:> Bo to co mnie dziś spotkało, było stanowczo nie na moje nerwy;) Co chwilę płakałam i w ogóle jakaś dziwna byłam… ;P Wypstrykałam cały film 36-zdjęciowy i jeśli chcecie, wyślę je na stronkę, oczywiście te, na których nie ma mnie i moich kretyńskich min;P A jutro jadę na koncert do Świdnicy i znowu zobaczę Anioła, łzy mi lecą na samą myśl o tym, więc już kończę;„`) Chlip chlip, jak ja Ją kocham!!!!!

Świdnica, 31-05-2003
Właśnie wróciłam ze Świdnicy… I jest mi tak smutno, buuuu;„`( Dzisiejszy koncert podobał mi się trochę mniej niż wczorajszy. Ewelinę pewnie cieszyło, że cały plac był pełen ludzi, ale nam to średnio pasowało, bo ani podskoczyć, ani nic:/ No ale zaczęło się tak: tata Fani przywiózł nas do Świdnicy ok. 19:30, gdzie przywitała nas burza:/ Poszłyśmy na plac i zobaczyłyśmy Ewelinę udzielającą wywiadu! Gapiłam się na Nią jak głupia i w pewnej chwili spojrzała na mnie i się uśmiechnęła!!! Oczywiście mało nie umarłam, a potem jeszcze puściła do nas oczko;) Wtedy rozpadało się na dobre, więc wróciłyśmy do samochodu, posiedziałyśmy chwilę i znowu poszłyśmy:> Stałyśmy sobie trochę i czekałyśmy, aż Fania nagle zauważyła rodziców Eweli stojących za nami! Porobiłyśmy sobie z nimi zdjęcia i nawet stałyśmy z nimi chwilę pod parasolem;P Potem jednak przepchałyśmy się bardziej na środek no i zaczął się koncert. Ewelinka wyglądała bosko [jak zwykle:>], była ubrana w jasne sztruksy i oliwkową bluzkę na ramiączkach, a na to jeszcze kurteczkę i szaliczek, słiiit:) Kochana Vercia 2 razy poświęciła swoje plecki i wzięła mnie na barana;) Za 1 razem Ewela nas zobaczyła i nam pomachała!!! Mało z biednej Verci nie zleciałam;P Było cudownie, jak zwykle, pomimo paru małych incydentów:> Np. jakaś babcia stała przed nami z wielkim parasolem [chociaż już nie padało] i wszystko zasłaniała:/ Wszyscy zaczęli ją wyzywać, a ona nic:/:/:/ W końcu ktoś zaczął jej wyrywać ten parasol i łaskawie zamknęła:/ :P No i niektórzy ludzie jacyś chorzy byli – jak sobie skakałyśmy i krzyczałyśmy, to nas wyzywali jakbyśmy na mszy świętej były:/ Ale oczywiście nic sobie z tego nie robiłyśmy;P Jak się skończył koncert, pognałyśmy do samochodu po kwiatek dla Eweli:) Udało mi się jakoś do Niej dopchać, jak mnie zobaczyła z tym kwiatkiem, to tak się słodko uśmiechnęła i powiedziała „Oooo…!” ;))) Wręczyłam Jej kwiatka, a dziewczyny dały Jej ich wspólne zdjęcie. Spytałyśmy, czy potem będzie miała dla nas chwilę czasu, powiedziała że tak, ale tak długo rozdawała autografy, że nie mogłyśmy dłużej czekać i pojechałyśmy do domu:( Dziś też porobiłyśmy mnóstwo zdjęć, a wspomnień mamy jeszcze więcej:> Teraz jest mi tak smutno, chociaż równocześnie jestem najszczęśliwszą osobą na świecie…;) Ale przecież znów Ją zobaczę i to niedługo… Tylko ta myśl jakoś trzyma mnie przy życiu:/ Na zakończenie stwierdzam jedno, chociaż to już chyba każdy wie;) Ewelina jest cudownym Aniołem, który leczy ludzi głosem, uśmiechem, zapachem i dotykiem… Jest po prostu BOSKA.

Dziś odebrałam zdjęcia z koncertów… Ciekawe kto jest będzie skanował;P Wiesz jak Cię lubię, Kasiu;P;P;P A teraz idę sobie przypominać cudowne chwile i płakać:((( Jak ja tęsknię za Ewelinką, za Jej głosem, za Jej uśmiechem, za Jej dotykiem, za Jej zapachem… Boże, Ona tak obłędnie pachnie! Byłam dziś te perfumki poszukać, ale niestety nie znalazłam:((( Muszę się dowiedzieć pełnej nazwy i znowu wyruszę na poszukiwania, bo bez tego zapachu chyba umrę:> To kończę i idę jakoś porozmieszczać w pokoju moje autografki;) Ja chcę do Ewelinkiiiiiiiii:„„„„„`(((((


  • RSS