dynamika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2003

16 komentarzy

Denerwują mnie ludzie wokół mnie. Nienawidzę tej fałszywości… Którą czuć na kilometr… Obrzydliwość… Najgorsze jest jednak to, że nie zawsze ją czuć… I można się boleśnie zawieść… Właściwie nigdy do końca nie mam pewności, komu mogę zaufać.

Denerwują mnie ludzie wokół mnie. Nienawidzę tej rutynowości, tej prawidłowości… Wszystko codziennie robią tak samo, jak roboty. Rano wstają, z myślą, że najchętniej by zamordowali tego, kto wymyślił budzik. Idą do pracy, wracają jeszcze bardziej zmęczeni i spięci. Nie pójdą na długi spacer do lasu, a jeśli już, to bo tak jest modnie. Albo zdrowo. Nie poczują zapachu mokrych drzew, nie zobaczą błękitu przedzierającego się przez ich korony… Na pewno nie spojrzeli dziś rano w górę, na chmury. Były bardzo piękne…

Denerwują mnie ludzie wokół mnie. Nienawidzę tej zawiści, złośliwości i nieżyczliwości. Dlaczego jeśli ktoś ma jakąś pasję, wielką miłość, nawet nie starają się tego zrozumieć? Dla nich nie istnieje coś takiego, jak przyjemność… z niczego. Dla nich największą przyjemnością jest napływ gotówki, awans w pracy, ocena w szkole… Krótkotrwała przyjemność, osiągnięta dzięki pracy. Cięższej lub lżejszej, nie ma znaczenia. Nie twierdzę, że to jest złe. Ale gdy ktoś ciągle i ciągle walczy tylko o kolejną szóstkę, o sympatię szefa… Rodzą się te cechy z dwóch poprzednich akapitów… I to jest najgorsze… Przyjemność wiążąca się z satysfakcją po wykonaniu dobrej pracy – bardzo wskazana. Ale… Czasami można zapędzić się za daleko…

A ja już na początku tego roku doszłam do pewnego wniosku. Nie chciałam więcej stresu i napięcia związanego z walką o oceny. Z klasy do klasy promocję dostanę;) Wolę patrzeć na niebo i słuchać Eweliny. I Alanis. Kocham je:)

al_1.jpgwoodstock14[1].jpg

Wiem, że i tak zakończycie czytanie tej notki w momencie, w którym się dowiecie o czym ona będzie:D A będzie o płytce Eweliny:D Sami tego chcieliście:PPP A więc [zaleciało Lamą ale nic:P] to był cudny dzionek. Nie było matmy i fizy, czyli radocha roku, na bioli mnie nie spytała chyba pierwszy raz w życiu, na chemii tylko trochę mnie zjechała ale i tak się nie przejęłam, bo taka szczęśliwa byłam:P Skończyliśmy wcześniutko, poszłam sobie więc do Empiku i z każdym krokiem bardziej się denerwowałam, bo jak się kiedyś pytałam, to babka mi powiedziała że rzadko jest w dzień premiery płytka:((( Z duszą na ramieniu;) weszłam do tego Empiku, ledwo udało mi się drzwi otworzyć:P Nigdzie nie zobaczyłam płytki, za to nagle usłyszałam boski głos Eweli śpiewający jakąś cudowną, nieznaną mi piosenkę… Myslałam że tam umrę, zaszyłam się gdzies przy jakimś stoisku i słuchałam… Od pierwszego słyszenia się w tej piosence zakochałam, normalnie szoooook…:)) Jest cudowna, jak tylko kiedyś tam zobaczyłam same tytuły piosenek, to wiedziałam że ta będzie cudna… Ale żeby aż tak… Nazywa się „Agape” i jest… po prostu nieziemska… Taka mroczna i Ewelina ma taki głos jakby umierała;) kojarzy mi się to trochę z Closterkellerem, nio cudo:) W końcu zdecydowałam, że zapytam się kolesia o tą płytę. Akurat zaczęła się Nadzieja… Jak usłyszałam te cudowne dźwięki… To aż mnie zamroczyło:P Podchodzę więc do kolesia, a on z drugim gada i się pyta kto to śpiewa:))) To ja mówię, że ja właśnie w tej sprawie;PP że to śpiewa Ewelinka i że nigdzie płyty nie widzę, ale skoro leci to znaczy że już jest:))) To powiedział, że płyta jeszcze nie jest wpisana do komputera, ale może mi sprzedać jak bardzo chcę:))) Oczywiście bardzo chciałam i przyniósł mi skądś to małe pudełeczko, na które czekałam 3/4 roku… Od razu kupiłam mega gazetkę Superexpres:P, na którego okładce była Ewela i tytuł mojego autorstwa;PPP I w środku był wywiad, i tam Ewelina powiedziała o prezencie ode mnie!!!!! Myślałam że umrę tak się ucieszyłam:PPP Oczywiście potem spotkało się to z niezrozumieniem ze strony moich starych, którzy mnie wyzwali że „obcej babie prezenty wysyłam”, ale jakoś specjalnie się tym nie przejęłam:))) I jeszcze na tej płytce jest napisane, kiedy i gdzie będą koncerty i w czerwcu będą w Bydgoszzczy!!!!!!!!!!! Bożeeee, jak się cieszę:))))) Jestem taka szczęśliwaaaaa, bo płyta jest naprawdę cudowna, spodziewałam sie jednak czegoś gorszego, a tu takie cudo…… Wczoraj bez przerwy jej słuchałam, teksty sa naprawdę świetne, te co Ewela pisała też są wspaniałe, muzyka w większości jest też rewelacyjna, nio coś wspaniałego:)) Dziś mi nawet dobrze sprawdzian z matmy poszedł, przynajmniej tak mi się wydaje:P I na chemii mnie olśniło, na fizie facet gadał jakieś morały i było fajniutko, tylko na reli xionc mi zabral paluszki…;P A ja się zmusiłam zeby iść na rele, bo przecież najchętniej po fizie od razu wróciłabym do domu i słuchała Eweli:))) Oki już kończę, bo znowu mi jakaś epopeja wyszła, pozdrowionka:********* :))))

Czuję narastający ciężar. Czuję się, jakby z mojego ciała wyparowała dusza. Czuję, jak przestrzeń wokół mnie coraz bardziej się zmniejsza. Czuję już, jak mnie dusi, ale przecież mogę uciec…

Wybiega z domu. Od razu czuje zapach Wolności. Biegnie w dół, powietrze oszałamia świeżością. Wiatr rozwiewa włosy, nie opadają smutno na twarz. Od razu czuje, jak nieznośny ciężar zostaje gdzieś z tyłu. Biegnie za Wolnością, która jest coraz, coraz bliżej… Dotyka już jej zielonych włosów, czuje już zapach wilgotnej ziemi… Upaja się nim, gdy Wolność jest już daleko… Wbiega TAM. Rozkłada zielone skrzydła i unosi się do góry.

Jestem już TAM. Stoję na samym szczycie. Chcę do Wolności. Rozkładam ręce, unoszę wzrok ku niebu… Tak chciałabym się tam znaleźć… Jest takie piękne… Jasnoniebieskie. Biała mgiełka obłoków. Podmuchy Nadziei. Podmuchy Wolności.

Leżę i przyglądam się niebu. Samolot. Ciągnie się za nim biała smuga. Wydaje się tak lekki… A przecież w rzeczywistości jest ciężki, ogromny, nieruchomy. Też chcę nagle stać się lekka, unieść się tak wysoko. Dogonić Wolność. Chcę ją odnaleźć. Nie znajduję jej biegnąc brzegiem rzeki. Nie znajduję jej tańcząc na łące. Nadzieja jest cały czas ze mną. Pomaga mi szukać Wolności. Tak jak ja, wierzy, że ją kiedyś odnajdę i zatrzymam, choć na kilka sekund. Znowu jestem TAM. Ostatni raz głęboko wdycham niebieskie powietrze. Czuję bicie mojego serca. Mam siłę.

Gdzie byłaś? Nigdzie… Nigdzie. Nikt, oprócz mnie, nie potrafi zrozumieć tego miejsca. Nie widzi Wolności, która unosi się tuż nad nim… Nie próbuje złapać jej za długie zielone kosmyki. Żyje w swoim do bólu materialnym świecie, choruje na depresję i nie widzi piękna. Ja widzę. TAM.

Thank you india
Thank you providence
Thank you disillusionment!
Thank you nothingness
Thank you clarity
Thank you, thank you silence!
Postulowanie Artio, jak widać, przynosi efekty – jest nowa notka:PPP Dzisiejszy dzień obfitował w wiele wrażeń. Gdy obudziłam się rano, nie mogłam wyjść z pokoju, ponieważ malarze, malujący nasz domek, pooklejali taśmą wszystko co się dało – niestety, również moje drzwi. Gdy mocniej szarpnęłam, drzwi się otworzyły i tym samym zniszczyły piękne taśmowe draperie przy suficie i podłodze. Potem wlazłam w każdą plamę farby, roznosząc malownicze cętki po całym domu. Wszyscy patrzyli na mnie niezbyt życzliwie, więc szybko wymknęłam się z domu, z zamysłem zakupienia bardzo ambitnego czasopisma pod tytułem „Przyjaciółka”. Nie, wcale nie zwariowałam, przynajmniej nie pod tym względem, żeby kupować te gazety, co moja babcia. W środku miało być COŚ z Ewelinką:PPP Niestety, los okrutnie mnie potraktował. Kupiłam najnowszy numer, podczas gdy COŚ z Ewelinką okazało się być w numerze poprzednim. Gazeta razem z prezentem [płyta - najlepsze polskie przeboje ludowe czy jakoś tak] wylądowała w śmietniku. Skierowałam się w stronę innego kiosku, gdy podbiegł do mnie dresik o wyrazie twarzy gąbki oraz uśmiechu płaszczki i z radością wylał na mnie pół wiadra wody. Ja jednak jego radości nie podzieliłam, tylko go wyzwałam od bezmózgich dresów i kretynów. Chyba się nie obraził? :PP W nastroju gradowej chmury doszłam na przystanek, gdzie nawet widok długowłosego metalka nie był w stanie mnie pocieszyć. W końcu jednak znalazłam się z pokaźną ilością gotówki [w postaci mamy:P] w milutkim sklepiku, gdzie nabyłam drogą kupna cudną bluzeczkę. Nieliczni będą mogli wkrótce się przekonać, jak bardzo cudną;PPPPPP Ale co najważniejsze – suchą:> Potem zmusiłam mamę, żeby mnie zawiozła do babci, pod pretekstem że chcę obiadek:P U babci szybko znalazłam odpowiednią Przyjaciółkę i zaczęłam się zachwycać CZYMŚ z Ewelinką, co okazało się być zdjęciami ukazującymi jak to Ewelinka robi sobie makijaż. Trzeba było się tego spodziewać… Zdjęcia jednak, trzeba przyznać, urocze:)) Wróciłam do domku, w miłym humorze, wchodzę po schodkach, nawet chciałam się przywitać z malarzami i… Ciężko mi o tym mówić… Ujrzałam białe ściany mojego domu… Białe, dotychczas… Bo teraz są pokryte absolutnie tragiczną, obrzydliwą, koszmarną, paskudną, wręcz katastrofalnie ohydną różową farbą!!!!!!!!!!! Moja mamusia tymczasem jest niezwykle zachwycona tą rewolucją „Piękny odcień… Taki brudny róż!” Hmmm… Ja nie wiem czy brudny, wiem tyle, że obrzydliwy… Tragedyja. Tragedyja! Idę się powiesić…..

:/:/:/

19 komentarzy

Błagam, niech te święta się już kończą… Codziennie muszę spędzać pół dnia, poza domem, bez ani sekundki słuchania moich kochanych empetrójeczek, za to do woli mogę się nasłuchać, jak moja rodzinka śmieje się z Eweliny, tudzież ze mnie [to ostatnio ich ulubione tematy]. Ale cóż, trzeba być tolerancyjnym i wybaczać, więc nie biorę sobie tego do serca, ale mimo wszystko rozpaczliwie wyczekuję końca tej męczarni… I jeszcze do tego wszystkiego dochodzą nadgodziny w kościele… Nie, żebym była bezbożnicą…;) Ale takie godzinne siedzenie albo co gorsza stanie w jednym miejscu i wysłuchiwanie jakichś idiotyzmów jest trochę ponad moje siły… A dziś jeszcze ten najdebilniejszy zwyczaj, jaki widziałam. Na szczęście nikt nie zmusza mnie, żebym uczestniczyła w idiotycznej uganiance z dzieciakami z podwórka i ulegała oblaniu wodą. Mojego braciszka chyba jednak to bardzo bawi, bo dziś bladym świtem wylał na mnie całą zawartość swojego pistolecika, zanim się dobudziłam i zdążyłam go wyzwać. Biorąc pod uwagę to, że wczoraj poszłam spać o 2:30 [pozdrowienia dla Maliny, Jaskolki i Tasiora:PP] ta pobudka wcale nie była miła. Utwierdziłam się w przekonaniu, że polskie tradycje są żałosne, kretyńskie i mają na celu tylko człowiekowi zaszkodzić. Ale jeśli kogoś to bawi, to proszę bardzo, może się w to bawić, ale bez mojego udziału. Koniec.

Właśnie słucham „You Oughta Know” Alanis Morissette, z „Jagged Little Pill”. Boże, co za siła! Co za wściekłość! Co za energia! Aż mi się za gorąco zrobiło…:P Dlatego wkleję wam śliczne zdjątko Alanis:D
a7.jpg

Tamtą idiotyczną notkę już skasowałam, mam nadzieję że za wiele osób jej nie przeczytało, bo nie chcę żeby wszyscy wiedzieli, jaka jestem wredna, chamska i jak potrafię ludzi wyzywać:((( Mam nadzieję, że Cię nie zraniłam tak dogłębnie, to wszystko co pisałam to wcale nie było szczerze i wogóle, tylko napisałam tak żeby się odpłacić pięknym za nadobne, ale wiem, że to nie miało sensu:((( To była ciężka próba, na jaką wystawiłyśmy naszą przyjaźń, ale chyba ją przetrwała, a wszystko przez jednego głupiego faceta! O, przepraszam za tego głupiego:P Ale przecież przez facetów wszystkie nieszczęścia na tym świecie, no nie?

Boziuuu, ale w euforii jestem…:P Aż 2 moje pytanie poszły w eterek! A w kulminacyjnym momencie było ponad 1500 ludzi, więc chyba mogę uznać to za sukces:))) Najpierw spytałam, czy będzie w tym roku śpiewać na Woodstocku swoje piosenki czy covery, a potem co ona myśli o tym określeniu „bogini dźwięku”. I powiedziała, że trochę ją tą krępuje, ale jest jej bardzo miło!!!!!!! Normalnie kamień spadł mi z serca;))) I mówiła o trasie koncertowej, już nie pamiętam wszystkich tyn terminów i miast, ale pamiętam, że ma być jakaś trasa dla Plus GSM w 24 miastach!!!!!!!! Mam taką cichą nadzieję, że w Bydzi też, to wtedy chyba się powieszę ze szczęścia:PP I wogóle ona jest taka kochaniutka i słodziutka!!! Takie fajne minki robiła do kamery… Słiiit:)))))) A teraz wam wstawię śliczne zdjątko Eweliny – wiem, że się cieszycie:PPP 11.jpg

Wykazałam się dziś geniuszem informatycznym i wstawiłam do Księgi Gości takie cudne zdjęcie Ewelisi:))) Teraz jak już umiem, to powtykam je może w parę innych miejsc:P Więc teraz na blogu będzie inwazja Ewelinek;))) Wogóle to jakoś nie mam dziś nastroju do refleksji, bo jestem taka szczęśliwa!!!!! Jutro będzie czacik z Ewelinką:)))))))) Chyba dziś przez całą noc będę myśleć nad jakimiś genialnymi pytaniami, żeby chociaż na jedno odpowiedziała… Zresztą i tak nie będę mogła zasnąć;) Jejuś, wiecie ile to dla mnie znaczy??? :PP Mam miluchne wspomnienia z innego takiego czatu, bo mi tak słodko odpowiedziała;) A już za tydzień wychodzi płytka Eweli… I mam w ten dzień 2 sprawdziany, ale to szczegół, że już od miesiąca nie jestem w stanie się skupić na niczym innym niż ta płyta, a co dopiero w dzień jej premiery…:PPP Normalnie taka happy jestem że już nie wiem cio pisać, tio pozdrowionka dla wszystkich wiernych czytelników;) nio i takich nie do końca wiernych też…:PPP

desiderata

12 komentarzy

Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.
O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych,
oni też mają swoja opowieść.
Unikaj głośnych i napastliwych – są udręką ducha.
Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.
Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany będą dla Ciebie źródłem radości.
Wykonaj swą pracę z sercem – jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz
w zmiennych kolejach losu.
Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa.
Niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów
i wszędzie życie pełne jest heroizmu.
Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia.
Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa. Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się
spraw młodości.
Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu.
Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.
Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj.
I czy to jest dla ciebie jasne, czy nie – wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze.
Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje, czymkolwiek się trudzisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia, w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą.
Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.
Bądź uważny. Dąż do szczęścia.

***

7 komentarzy

Podobno gdzieś tam walczą.
Podobno wciąż podnoszą kamienie.
Zadają ciosy.
I zwyciężają.
I tylko to pozostawia ci
Nadzieję


  • RSS